Jesteśmy na etapie halo, halo :) więc taki telefon to dla nas zbawienie, mała może do woli gryźć, rzucać a zabawka na tym nie ucierpi.
Wstaliśmy dzisiaj o 9, Nieślubny przejął dziecko a ja uciekłam do salonu, gdzie mogłam szyć i pić kawę w spokoju i tak w godzinę powstał miękki telefon w stylu vintage a tasiemka idealnie odzwierciedla prawdziwy kabel :)
Teraz halo, halo nie będzie końca, mała będzie dzwoniła a ja razem z nią, w końcu wspólna zabawa to najlepsze co może być ;)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz